Przyplątała się choroba,u lekarza nie byłam ale to pewnie grypa jest.Katar,kaszel,osłabienie -powolne ruchy-jak ja nie lubię siebie takiej...Przy uporczywym suchym kaszlu leczę się syropem z sosny....No cóż Kiko czeka na obsługę i fajnie że jest bo bym się nie ruszała z łóżka a tak muszę wstać i zająć się członkiem rodziny bo nie jest on winien że ja choruję.Dziś już troszkę lepiej dlatego siadłam do komputera aby się wyżalić i poprawić sobie samopoczucie...
Kwiatki za szybą okienną na balkonie uśmiechają się do mnie i zachęcają do ruchu,i Kiko siedząc na stole mówi ruszaj się szybciej bo ja chcę się bawić.....














